Odmowa odszkodowania, czujesz się oszukany, masz wątpliwości czy postępowanie w sprawie wypadku, kolizji drogowej, kradzieży pojazdu prowadzone jest właściwie, napisz do mnie !

Przerwij łańcuch niemożności!


Jak PZU S.A zrobi z ciebie przestępcę.

Po prawo i sprawiedliwość? Nie do Bielska-Białej

Odpowiedź PZU S.A. na nasz pozew - cz. I

451 dni od zgłoszenia szkody - 13.11.2009 r.


Tak jak pisałem w poprzednim rozdziale, PZU sięgnęło po argument ostateczny, szokujący - świadczący o totalnej bezradności pozwanego. Widocznie wyczerpały się już wszystkie pomysły (tu muszę przyznać, że się myliłem ) i w myśl zasady, wszystkie chwyty dozwolone, PZU zarzuciło nam usiłowanie wyłudzenia odszkodowania. W swoim piśmie procesowym pełnomocnik PZU pisze:


"Pozwany podtrzymuje wniosek o oddalenie powództwa i zasądzenie od powoda na rzecz pozwanego kosztów procesu ... bowiem podejrzewa, iż zgłoszona w PZU S.A. kradzież samochodu marki BMW ... została upozorowana dla uzyskania odszkodowania z ubezpieczenia autocasco.

Pozwany swoje podejrzenia co do upozorowania kradzieży pojazdu opiera na następujących przesłankach."


No i ruszyły konie po betonie. Teraz już wiemy dlaczego PZU nie chciało z nami współpracować. Miało z góry założony plan. Wielka szkoda, że wcześniej tego nie ujawniło, bo odszkodowanie zostałoby wypłacone do 30 dni. Ale wtedy pracownicy PZU nie mieliby pysznej zabawy w "kotka i myszkę". To była od początku gra na zmęczenie przeciwnika. Kto zapłaci za te kosztowną grę? Ja i Wy, przy wykupieniu następnej polisy.


Ostrzeżenie: PZU S.A. działa w myśl zasady, "nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go!"


Dzięki temu, już drugi rok, sporo osób otrzymuje przyzwoitą pensję, a niektórzy wysłali już swoje dzieci na studia. A co u mnie? Moje nowo narodzone dziecko nauczyło się w tym czasie chodzić i buduje już proste zdania. Czy zdąży ukończyć szkołę podstawową przed zakończeniem procesu? - zobaczymy.


Takie zachowanie ubezpieczyciela to ewidentne naruszenie etyki zawodowej, poprzez manipulowanie faktami bez istotnego znaczenia, w celu uprawdopodobnienia wydumanej , przy kawie, hipotezy.


Wróćmy do uzasadnienia "zarzutów", piszę zarzutów, bo sprawa zaczyna przypominać farsę kryminalną. Dla ułatwienia, te zarzuty, numeruję i grupuję według tematu. Niczego nie opuszczam.


1. Zgłoszenie szkody z opóźnieniem.


Cyt. "Powodowie, zgłaszając szkodę z opóźnieniem przedłożyli klucze do pojazdu...". " W dniu 19.08.2008 r. powódka EM powiadomiła PZU S.A. o kradzieży w/wym. pojazdu. Pisemne zgłoszenie szkody nastąpiło dopiero w dniu 26.08.2008 r."

Kwestia przyczyny zgłoszenia szkody "z opóźnieniem", została już szczegółowo opisana w rozdziałach "Zgłoś szkodę niezwłocznie, ale czy zawsze jest to możliwe?" i "Wniosek o ściganie pracownika PZU za składanie fałszywych zeznań", stąd nie będę przynudzał, powtarzając znane już czytelnikowi fakty.


2. Rachunek.

Cyt. "Tymczasem powodowie nie przedstawili otrzymanego rachunku rejestrując pojazd w Urzędzie Miejskim w Katowicach i nie ujawnili go w całym postępowaniu karnym toczącym się po kradzieży pojazdu ani w postępowaniu likwidacyjnym"


Wyjaśnienie co do rachunku wydanego na podstawie prawa niemieckiego znajduje się w rozdziale "Niemieckie dokumenty zakupu w ocenie PZU S.A.".


Czy rachunek, o który tak dopomina się PZU, został zatrzymany przez Urząd Gminy w Niemczech przy wydaniu nowego dowodu rejestracyjnego na moje nazwisko, czy w ogóle został wydany, czy nie został zagubiony podczas załatwiania formalności podatkowo celnych przez wyspecjalizowaną firmę, i czy w końcu nie został zagubiony przez PZU. S.A., nie wiem. Ja otrzymałem dokument, który był rachunkiem w rozumieniu prawa niemieckiego i dokument ten nie był i nie jest kwestionowany w Polsce podczas rejestracji. Skąd ten pomysł, że jednak PZU otrzymało rachunek? Dysponuję wykazem, w którym pracownik PZU potwierdził odbiór wszystkich wymaganych dokumentów. Totalny bałagan w aktach szkodowych, co stwierdziłem osobiście, wskazuje, że jest to wielce możliwe. Z poprzednich rozdziałów wiemy już, że oryginał rachunku, w rozumieniu prawa polskiego, w Niemczech nie istnieje. Nasuwa się pytanie, czy pracownicy PZU, w obawie przed odpowiedzialnością dyscyplinarną za zagubienie dokumentów, nie chcieli ze mnie zrobić kozła ofiarnego? Nigdy nie otrzymaliśmy odpowiedzi z PZU, ani innego sensownego wyjaśnienia, co się stało z dokumentami, których odbiór potwierdzili. Pomijam już fakt, że sprzedawca na życzenie, wysłał do PZU rachunek. Celowo unikam słowa "kopia" lub "duplikat", bowiem jak już wiemy, w niemieckim prawie nie ma takiego oznaczenia. Możesz mieć dowolną ilość rachunków, ale zaksięgujesz jeden - prawda, że proste? Ja do tej pory dysponuję jeszcze dwoma rachunkami, jeden skan (uznawany przez prawo niemieckie za dopuszczalny w obiegu) i jeden papierowy, nadesłany pocztą. Trzeci rachunek otrzymało PZU i nie wykluczone, że gdzieś tam u nich w archiwum leży czwarty, ten "oryginalny", niczym nie różnicy się od tych "nieoryginalnych".


Wracając do rachunku, patrz potwierdzenie przyjęcia wymaganych dokumentów przez PZU S.A. - prezentowane poniżej. Zwróć proszę uwagę na pozycję drugą od góry i drugą od dołu. Czy zauważyłeś jakich dokumentów nie przekazałem?  Czy zauważyłeś, że nie przekazałem rachunku? Nie? - ja też nie.





W odpowiedzi PZU na pozew, czytamy dalej, drążąc temat rachunku.


Cyt. "Pozwany podejrzewa, że oryginalny rachunek, który powodowie otrzymali przy zakupie pojazdu został przekazany przez nich nieujawnionemu nabywcy pojazdu dla umożliwienia jego zarejestrowania za granicą".

" ... kradzież samochodu marki BMW ... została upozorowana dla uzyskania odszkodowania ..."


Nic bardziej bzdurnego. Zastanawiam się, co napisałoby PZU o upozorowaniu kradzieży, gdyby pojazd został skradziony z ulicy. I po co sobie rujnować garaż? Po co sobie rujnować garaż dwa razy? Ktoś zapyta dlaczego dwa razy. Ano dlatego, że inna grupa złodziei, niedoinformowana, ponownie włamała się - tym razem do pustego garażu - i z rozpaczy zdemolowała całą instalację elektryczną. Publicznie oświadczam, że garaż już sprzedałem. Oświadczam też, że nie kupię już samochodu o wartości przekraczającej 30 tys. zł. Jestem wyleczony z luksusu do końca życia.


Pozostaje ustosunkować się do zarzutu przekazania rachunku nieujawnionemu nabywcy za granicą. Oczywiście mógłbym powiedzieć, że takie zdarzenie nie miało miejsca, ale dla PZU to za mało. Wysilałem swoją wyobraźnię na różne sposoby i nie wpadłem na pomysł jak by to mogło wyglądać w praktyce. Czy ten - jak go nazywa PZU - nieujawniony nabywca nie powinien mieć czasem rachunku na swoje nazwisko? A co z dowodem rejestracyjnym? Poddaję się.


c.d.n.


JM

 
Dlaczego odmowa odszkodowania
Ile może kosztować adwokat? - odmowa odszkodowania